Zwierzę to nie rzecz.


Że zwierzę to nie rzecz wiemy od października 1997 roku, kiedy to weszła w życie ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 roku o ochronie praw zwierząt.

W jej art. 1 czytamy, iż Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.

Jednak już w punkcie 2 powyższego artykułu stanowi się, że w sprawach nieuregulowanych w ustawie, do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy.

Czymże jest więc Zwierzę.

W doktrynie podkreśla się, że nie rzeczą, nie człowiekiem, a więc nową kategorią, jaką jest istota żywa, istota czującą.

Mimo to, do tej istoty czującej w zakresie prawa cywilnego stosujemy odpowiednio przepisy o rzeczach. W zasadzie ile umów w kodeksie cywilnym, w tylu zwierzę może być ich przedmiotem. Możemy więc zwierzę sprzedać, wynająć, dzierżawić, zamienić, zasiedzieć, użyczyć, pożyczyć….. Oczywiście przy każdej takiej umowie trzeba pamiętać, że wciąż zastosowanie ma ustawa o ochronie zwierząt, czyli przestrzegać trzeba, by umowy te, a raczej ich wykonywanie, gwarantowało zwierzęciu humanitarne traktowanie. Rozumie się przez to traktowanie uwzględniające potrzeby zwierzęcia i zapewniające mu opiekę i ochronę.

Ustawa zawiera też przepisy karne, odnoszące się głównie do naruszania jej przepisów. W uproszczeniu mówiąc, penalizuje przeróżne formy znęcania się nad zwierzętami. Ale jeżeli ktoś kradnie zwierzę, to będzie odpowiadał zgodnie z przepisami kodeksu karnego za zabór w celu przywłaszczenia cudzej rzeczy ruchomej, zgodnie z art. 278 k.k.

Cieszę się, że Zwierzę to nie rzecz, lecz z punktu widzenia prawa wciąż traktujemy jej jak rzecz. Również w mentalności ludzkiej wciąż pokutuje przekonanie o traktowaniu zwierzęcia jak swojej własności, czyli rzeczy. Człowiek, nie jest niczyją własnością – dziecko czy męża (lub żonę) możemy wprawdzie porzucić, ale nie możemy sprzedać, wynająć, dzierżawić, zamienić, zasiedzieć, użyczyć lub pożyczyć. No podobno są tacy, którzy użyczają…albo zamieniają na młodszy obiekt… .

Nie mam nic przeciwko obrotowi zwierzętami, ale mam poczucie niedookreślenia, nie zgłębienia tematu zwierząt w prawie.